Żywotność rewolucji
Fidel Castro ogranicza swoje zaangażowanie polityczne
w kontekście, który bardzo różni się od sytuacji zapaści gospodarczej w minionej
dekadzie. Kuba borykała się wówczas z niezliczonymi konspiracjami, w warunkach
izolacji regionalnej i neoliberalnej wrogości. Natomiast w dzisiejszej scenerii
dominują porażki Busha i jego najbliższych sojuszników. Z tego względu prestiż
rewolucji i pamięć o Che Guevarze znów przybrały na sile we wszystkich ruchach
społecznych, a wenezuelska solidarność pozwoliła załagodzić na wyspie wiele
trudności.
Wrócił wzrost gospodarczy i dzięki dochodom z turystyki
oraz nowym produktom eksportowym zmniejszyły się udręki energetyczne. Wzrosły
również możliwości produkcyjnego wykorzystania kwalifikacji zawodowych, które
posiada ludność. Rewolucja współżyje jednak z nierównościami społecznymi, które
stworzyła zdolaryzowana enklawa i wiele jest interesów dążących do zapewnienia
narodzin nowej burżuazji.
Kuba nie może się izolować. Ponieważ północnokoreański
bunkier to najgorsze wyjście, konieczne jest sięgnięcie po mechanizmy rynkowe
i stowarzyszenia z inwestorami zagranicznymi, które w innych okolicznościach
by się odrzuciło. Możliwa jest ścieżka prowadząca do restauracji kapitalizmu.
Nie gnieździ się ona na małych rynkach, w handlu nieformalnym i pracy na własny
rachunek, lecz w międzynarodowych koneksjach pewnych elit. Środowiska te są
zainteresowane dowodzeniem modelem socjalliberalnym uzgodnionym z Europą lub
schematem autorytarnym pokrewnym precedensowi chińskiemu.
Jednak dotychczas rewolucja zdementowała wszelkie
fatalistyczne prognozy, które przepowiadały jej zawalenie się. Antecedencje
te powinny skłonić do umiaru osoby spekulujące o formie, którą przybierze nawrót
do kapitalizmu. Odnowa socjalistyczna jest wykonalna na gruncie systemu politycznego
prawdziwej demokracji. Pożywką dla takiej opcji mogłaby być podwójna – antyimperialistyczna
i egalitarystyczna – tożsamość, która cechowała najważniejszy latynoamerykański
czyn rewolucyjny XX w. Kuba szykuje nam jeszcze wiele niespodzianek.
Tymczasem w Ameryce Łacińskiej, po latach, w których
uwagę skupiano wyłącznie na demokracji i neoliberalizmie, na nowo zaczynają
się dyskusje o rewolucji. Nowa fala buntów społecznych, polityczny odwrót konserwatystów
i trudności, z którymi boryka się imperializm, gdy chce posunąć się do interwencji,
zmąciły prawicowe przepowiednie końca wstrząsów rewolucyjnych. Konformizm lat
90. zderza się z rozpędem, którego w kilku krajach nabierają przeobrażenia społeczne.
Dawne wyobrażenia o rewolucji jako akcie konspiracyjnym
odpływają wraz z prawicą, podobnie jak psychologiczne interpretacje ludowej
niesubordynacji. Oba te podejścia pomijają motywacje polityczne zrywów rewolucyjnych.
Uproszczona identyfikacja z wandalizmem czy frustracją osobistą nie wyjaśnia
podmiotowej roli najlepiej zorganizowanych środowisk uciskanych ani związków
wielkich wstrząsów społecznych z kryzysami.
Tezy gradualistyczne, które kojarzą rewolucję
z gorączką czy burzami, ignorują społeczny charakter takiego wydarzenia. Zgodnie
z nimi, kapitalizm to normalna i wieczysta forma funkcjonowania społeczeństwa;
przemilczają one historyczne oparcie mitów, które generują rewolucje.
Koncepcja marksistowska eksponuje fakt, że współczesne
rewolucje biorą się z obiektywnych sprzeczności kapitalizmu, i rolę podmiotów
społecznych w ich rozwoju. Natomiast strukturalizm zwraca niewielką uwagę na
obie te determinanty i ogniskuje swoją uwagę na rywalizacjach między elitami
narodowymi. Pierwsze podejście odróżnia rewolucje burżuazyjne, które wydały
na świat kapitalizm, od rewolucji socjalistycznych, które dążą do przezwyciężenia
tego ustroju. Bada ono poziomy świadomości i zasięgi geograficzne cechujące
oba te procesy. Drugie podejście, odrzucając tę typologię, nie potrafi naświetlić
specyficznego sensu każdego zrywu i wznosi sztuczną zaporę między rewolucjami
klasycznymi a współczesnymi.
Zastosowanie pojęcia rewolucji burżuazyjnej w stosunku
do Ameryki Łacińskiej pozwala zrozumieć niedokończoną dynamikę historyczną.
Wyjaśnia przyczyny procesu, który po wczesnym sukcesie antykolonialnym przeżył
upadek, gdy przyszła kolej na tryumfy oligarchii i procesy imperialistycznej
rekolonizacji. Od początku XX w. konsolidacja kapitalizmu i konserwatywny zwrot
klas panujących wyczerpały żywotność rewolucji burżuazyjnej.
Wszystkie współczesne rewolucje były i są narodowe,
polityczne, demokratyczne, agrarne lub socjalne. Aby w pełni osiągnąć swoje
cele, muszą obrać kurs antykapitalistyczny, który klasy panujące usiłują zdławić,
aby zaprowadzić różne modele akumulacji kapitału. Z takiego zgniecenia dążeń
ludowych wyłaniają się rozmaite odmiany odnowy ucisku kapitalistycznego.
Przeciwstawny kurs na radykalizację socjalistyczną
pozwoliłby załatwić porachunki z przeszłością i przystąpić do budowy społeczeństwa
postkapitalistycznego. Dyskusja o ścieżkach emancypacji jest o wiele ważniejsza
niż spory o ewentualne warianty rozwoju kapitalizmu.
Claudio Katz
tłum. Zbigniew M. Kowalewski
Autor jest profesorem ekonomii na uniwersytecie
w Buenos Aires, pracownikiem naukowym w argentyńskiej Krajowej Radzie Badań
Naukowo-Technicznych (CONICET) oraz czonkiem kolektywu Lewicowych Ekonomistów
(EDI).
Powrót do początku tekstu |