Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 06/124

czerwiec 2016

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Serge Halimi
Gabinet doktora Strangelove’a

Przemysław Wielgosz
Odklejona opozycja

Astra Taylor
Przeciw aktywizmowi

Baptiste Giraud
Co to jest strajk powszechny?

Przemysław Witkowski
Nasza nowa szlachta

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Michel Aglietta
Nowa faza chińskich reform

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Wywiad z Barbarą Prądzyńską
Pociąg do Meksyku

Przemysław Wielgosz
Prorocy na puszczy

Mikołaj Ratajczak
Odzyskać społeczną kreatywność

Warto przeczytać

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Michel Löwy
Krytyka postępu technologicznego
LMD - maj 2008

Bernard Stiegler
Jak przemysł kulturowy
niszczy jednostkę

LMD - czerwiec 2008

Baptiste Giraud
Co to jest strajk powszechny?

Ideę „wywłaszczeniowego i samorządowego strajku powszechnego", który miałby obalić kapitalizm i w ogóle społeczeństwo klasowe, głoszą do dziś we Francji anarchiści i inne środowiska wolnościowe. Na początku XX w. była ona ideą przewodnią francuskiego ruchu związkowego. Wówczas dominował w nim nurt radykalny zwany rewolucyjnym syndykalizmem. Od tego czasu wiele się zmieniło w ruchu robotniczym i na lewicy w tym kraju. Ewoluowało również samo pojęcie. Hasło strajku powszechnego stało na porządku dziennym w 1936 i 1968 r. Dziś znów staje się przedmiotem ostrych sporów – czy centrale związkowe mogą i powinny rzucić je w narastającej walce masowej z projektem bardzo ostro neoliberalnej reformy prawa pracy, czy nie, a jeśli tak, to co należy rozumieć przez taki strajk?

Czy to na zgromadzeniach ruchu Powstań Nocą na paryskim Placu Republiki i na innych placach, czy na kwietniowym kongresie Powszechnej Konfederacji Pracy (CGT) w Marsylii – wszędzie słyszy się tę samą krytykę dotychczasowych masowych protestów przeciwko reformie prawa pracy, przygotowanej przez Myrian El Khomri, minister pracy, zatrudnienia, szkolenia zawodowego i dialogu społecznego. Rytualnie przeprowadzane przez związki zawodowe jednodniowe akcje na tzw. barani skok, tzn. odnawialne, nie pozwalają stworzyć zwycięskiego układu sił. Należałoby zatem „zaostrzyć" ruch wzywając do odnawialnego strajku powszechnego. Kierownictwo CGT często inkasowało takie zarzuty – podczas protestów przeciwko reformie systemu emerytalnego w 2003 i 2010 r., przeciwko kontraktowi pierwsza praca w 2006 r., polityce zaciskania pasa w 2008 r. itd. – ponieważ debaty na ten temat toczą się we francuskim ruchu związkowym od początku jego istnienia.

Strategie strajku powszechnego

Karta z Amiens, uchwalona w 1906 r. na IX Kongresie CGT, wyniosła strategię strajku powszechnego do rangi zasady założycielskiej ruchu robotniczego: „[ruch związkowy] przygotowuje pełną emancypację, którą można osiągnąć jedynie poprzez wywłaszczenie kapitalistów; zaleca on, jako środek działania, strajk powszechny i uważa, że związek zawodowy, dziś będący komórką oporu, będzie w przyszłości komórką produkcyjną i dystrybucyjną, podstawą reorganizacji społecznej."

Strategia ta ma dwa oblicza. Jedno to oblicze rewolucyjnego syndykalizmu, który poświęca się „dwojakiej robocie": po pierwsze, obronie bieżących interesów pracowników oraz przygotowaniu walki rewolucyjnej celem obalenia ładu kapitalistycznego; po drugie, akcji bezpośredniej, prowadzonej zupełnie niezależnie od partii politycznych.

W kontekście naznaczonym jeszcze gwałtownymi represjami wobec Komuny Paryskiej wielu działaczy wyznawało pogląd, którego bronili anarchiści, że pracownicy nie powinni liczyć na żadnego sojusznika politycznego; powinni organizować się niezależnie oraz walczyć własną bronią na terenie ekonomicznym. Strajk powszechny postrzegano zatem jako specyficzny środek, którym dysponują pracownicy i który pozwala wszcząć proces rewolucyjny, bez odwoływania się w tym celu do żadnej partii. Strajki cząstkowe – ograniczone do pewnych sektorów czy przedsiębiorstw – teoretyzowano jako „gimnastykę przygotowawczą" przed strajkiem powszechnym. Victor Griffuelhes, sekretarz generalny CGT w latach 1901-1909, uważał np., że „strajk jest dla nas konieczny, ponieważ uderza w przeciwnika, stymuluje robotnika, edukuje go, ubojawia, określonym wytrwałym wysiłkiem wyrabia w nim siłę, uczy go praktyki solidarności i przygotowuje do ruchów powszechnych, mających objąć ogół lub część klasy robotniczej" [1].

Co do takiej perspektywy anarchosyndykalistycznej konfederacja nie była jednomyślna. Jej socjalistyczni przywódcy upatrywali w niej retorykę, którą nie sposób było obrócić w czyn. „Jeśli jesteśmy zmuszeni odłożyć na bok strajk powszechny jako złudny miraż, (…) to dlatego, że prowadziłby on nas do celu jeszcze dłużej niż wybory powszechne", pisał np. w 1892 r. socjalista Jules Guesde. „Na powszechne zawieszenie pracy nie trzeba by czekać 50 lat, lecz cały wiek lub dwa." [2] Zdaniem tych przywódców, którzy opowiadali się za strategią wiążącą walkę związkową z walką partyjną o władze, osadzenie i siły działaczy CGT były tak ograniczone, że możliwość skoordynowanej mobilizacji ogółu pracowników była złudzeniem. Stawianie wszystkiego na wzniecenie powstańczego strajku powszechnego skazałoby ruch związkowy na niemoc i groziłoby zniechęceniem mas robotniczych.

Faktycznie hasło to pozostało na początku XX w. postulatem zasadniczo teoretycznym. Choć strajki miały tendencję do mnożenia się w przedsiębiorstwach, przywódcy CGT wahali się wezwać do powszechnego powstrzymania się od pracy. Działacze rewolucyjni, świadomi tego, że robotnicy oczekują od związków zawodowych przede wszystkim poprawy warunków pracy i płacy, poświęcali się głównie codziennym akcjom rewindykacyjnym i organizacji lokalnych strajków po to, aby zmusić dyrekcje przedsiębiorstw do rokowań. Rzadkie próby przeprowadzenia przez CGT powszechnej mobilizacji kończyły się zresztą fiaskiem: w 1914 r., kiedy konfederacja wezwała bez powodzenia do przerwania pracy, aby zapobiec wybuchowi wojny, czy w 1920 r., kiedy podjęła nieudaną próbę rozszerzenia strajku kolejarzy.

Świadoma awangarda klasy robotniczej

Nazajutrz po zakończeniu I wojny światowej CGT porzuciła podejście rewolucyjno-syndykalistyczne. Była podzielona na dwa nurty. Pierwszy, zdominowany przez działaczy socjalistycznych, nawracał się na zasady reformistycznej akcji związkowej i bronił polityki „obecności" w systemie trójstronnych rokowań i porozumień, który powstał w latach 20. Drugiemu przewodzili komuniści. Po utworzeniu Komunistycznej Partii Francji, sekcji Międzynarodówki Komunistycznej (przyszłej Francuskiej Partii Komunistycznej, PCF), w 1920 r. działacze ci, wówczas mniejszościowi w CGT, zgrupowali się 1921 r. w Jednościową CGT (CGTU). Nadal bronili idei ruchu związkowego zaangażowanego w walkę klas i nastawionego na rewolucyjną walkę polityczną.

Ich strategia zrywała jednak radykalnie z zasadą niezależności działania organizacji pracowniczych. Nastawiała się na praktykę walki związkowej powiązanej ze strategią partii komunistycznej, która zgodnie z zasadami głoszonymi przez Lenina ucieleśniała „świadomą awangardę klasy robotniczej", i jej podporządkowanej. Akcję związkową postrzegali oni przede wszystkim jako środek działania w kontakcie z masami i ich przeciągania na pozycje, których broniła partia. Po ponownym zjednoczeniu obu konfederacji w 1936 r., a następnie po zakazie jej działalności przez reżim petainowski w okupowanym przez Niemcy kraju, działacze komunistyczni, wzmocnieni i uwiarygodnieni swoim uczestnictwem w Ruchu Oporu, przejęli kontrolę nad konfederacją, która odtąd trwale zdominowała francuski krajobraz związkowy, mimo ponownego rozłamu w 1947 r. Dokonał się on w kontekście zimnowojennym – utworzona wtedy z poparciem amerykańskich związków zawodowych i faktycznie władz Stanów Zjednoczonych Powszechna Konfederacja Pracy – Siła Robotnicza (CGT-FO) sprzeciwiła się upolitycznianiu walk związkowych i preferowała promowanie samodzielniejszej, nastawionej na rokowania zbiorowe praktyki.

W tej nowej konfiguracji strajk powszechny pozostał formą działania CGT jako związkowego pasa transmisyjnego PCF, ale w praktyce polegało to często do organizowania jednodniowych przerw w pracy i do demonstracji międzyzawodowych. Co więcej ewoluowały cele przyświecające tej formie mobilizacji pracowniczej. Strajku powszechnego nie pojmowano już jako strajku powstańczego, który ma doprowadzić do zrywu rewolucyjnego. Głównie miał służyć tworzeniu korzystnego dla ruchu związkowego układu sił w rokowaniach z pracodawcami i rządem lub stanowić przedłużenie akcji politycznej partii komunistycznej poprzez masowe mobilizacje w przedsiębiorstwach i na ulicach [3].

Faktem jest, że w maju-czerwcu 1936 i w maju-czerwcu 1968 r. Francja przeżyła dwa ogromne strajki powszechne i odnawialne, które przyczyniły się do podtrzymania mitu strajku powszechnego w pamięci działaczy związkowych. Mobilizacje te nie wynikały jednak z planowej strategii związkowej ani nie towarzyszyło im wyraźne wezwanie do strajku powszechnego. W 1968 r. jednodniowy strajk wybuchł na apel organizacji związkowych, wystosowany z inicjatywy CGT, na znak protestu przeciwko tłumieniu przez policję wystąpień studenckich – nazajutrz po osławionej „nocy barykad" w paryskiej Dzielnicy Łacińskiej. O odnowie strajku w następnych dniach decydowano w pewnych, często najwyżej uzwiązkowionych fabrykach, choć kierownictwa ruchu związkowego tego nie przewidywały [4]. Tak więc szerzenie się i przeciąganie strajku nie było wynikiem jednolitej decyzji, lecz powiązania procesu zarządzonej odgórnie mobilizacji z dynamikami walk zakładowych, które sprawiły, że możliwe było stopniowe szerzenie się strajków.

Rewindykacja czy rewolucja?

Zarządzanie ruchem związkowym w maju-czerwcu 1968 r. stało się przedmiotem wielu debat. Kierownictwa konfederacji związkowych uzyskały wówczas otwarcie rokowań, które przyniosły poważne postępy społeczne (wzrost płac o 10%, prawo do organizacji związkowych w przedsiębiorstwach, zobowiązanie pracodawców do skracania czasu pracy itd.), ale to właśnie te rokowania uzasadniały wznowienie pracy. Liczni strajkujący i działacze związkowi, często należący do radykalnej lewicy, zarzucali kierownictwu CGT, że usiłowało kontrolować ruch protestacyjny, trzymając go w klasycznych ramach rewindykacyjnych i odmawiając wykorzystania jego potencjału rewolucyjnego. CGT starała się przeciwstawiać „jak najbardziej stanowczo wszystkim poczynaniom lewackich awanturników", aby udaremnić „prowokacyjne przedsięwzięcia, które mogą postawić pod znakiem zapytania wszystkie sukcesy uzyskane w walce" [5]. Natomiast pewien działacz tej organizacji związkowej żalił się: „Doceniam rezultaty uzyskane w moim sektorze, ale uważam, że na szczeblu krajowym CGT powinna była od początku postawić poważniejsze cele, bardziej – nazwijmy rzeczy po imieniu – ‘polityczne’, zamiast kanalizować ruch po linii rewindykacyjnej" [6]. Jak widać, kwestia strajku powszechnego jest ściśle związana z debatami o celach akcji związkowej.

Debaty te powtarzają się regularnie – inicjuje je Unia Związkowa Solidarni, utworzona w 1981 r., a nawet CGT-FO. Ta ostatnia centrala była w ciągu powojennych 30 lat uprzywilejowanym partnerem rządu i pracodawców. Później, w latach 80., straciła ten status na rzecz utworzonej w 1964 r. Francuskiej Demokratycznej Konfederacji Pracy (CFDT). Kierownictwo CGT-FO zaostrzyło wówczas swój dyskurs twierdząc, że trójstronne rokowania nie służą już postępowi społecznemu, lecz wymuszaniu na związkach zawodowych zgody na regres społeczny.

W listopadzie-grudniu 1995 r. CGT-FO w pełni zaangażowała się u boku CGT w protesty przeciwko rządowemu projektowi reformy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i specjalnego systemu emerytalnego kolejarzy. 2 grudnia sekretarz generalny CGT-FO Marc Blondel wezwał do „upowszechnienia akcji" protestacyjnej. Później, w 2003 i 2010 r., kierownictwo CGT-FO oświadczyło, że popiera wezwanie do „międzyzawodowego i odnawialnego strajku powszechnego", ale nie zaangażowało się w takie działanie, lecz odpowiedzialność za nie zrzuciło na CGT. Ta zaś odmówiła wystąpienia z takim wezwaniem, choć jej moce mobilizacyjne pozostają zdecydowanie największe. Niektórzy widzieli w tym wolę powstrzymania mobilizacji przez „biurokrację CGT-owską" w instytucjonalnych interesach konfederacji. Podczas mobilizacji przeciwko reformie systemu emerytalnego wiosną 2003 r. sekretarz generalny CGT Bernard Thibault był obiektem interpelacji ze strony pewnej działaczki federacji służby zdrowia, skarżącej się na „jednodniowe akcje strajkowe, z których nic nie wynika" i na działanie zgodne z „logiką szacownego ruchu związkowego, która wyklucza wszelką strategię radykalnej konfrontacji" [7].

Trzeba się solidnie napracować

Po tym, jak CGT zdystansowała się w latach 90. od partii komunistycznej, jest ona rozdarta między wolą wpisania się w ciągłość bojowego ruchu związkowego a lękiem przed marginalizacją w rokowaniach zbiorowych. Na swoje usprawiedliwienie kolejne kierownictwa CGT, od Thibault (1999-2013) do obecnego sekretarza generalnego Philippe’a Martineza (wybranego w 2015 r.), często powołują się na strajki powszechne 1936 i 1968 r. wskazując, że związki zawodowe nigdy nie wzywały do odnawialnego strajku powszechnego, gdyż, zgodnie z uświęconą formułą, strajku takiego „się nie dekretuje": to, czy on wybuchnie, czy nie, zależy od decyzji samych pracowników, których trzeba do tego przekonać w zakładach pracy. 28 kwietnia br. Martinez, zabierając głos na Placu Republiki przed uczestnikami ruchu Powstań Nocą, wyjaśnił, że „w przedsiębiorstwach wezwanie do strajku odnawialnego to rzecz bardziej skomplikowana" niż mogłoby wydawać się zgromadzonym na placu. „Aby przekonać do tego pracowników, trzeba się solidnie napracować."

8% stopa uzwiązkowienia (5% w sektorze prywatnym) sprawia, że organizacjom związkowym trudno jest stworzyć warunki do strajku powszechnego. W odróżnieniu od tego, co działo się w maju 1968 r., przywódców CGT powstrzymuje przed rzuceniem wezwania do odnawialnego strajku powszechnego nie tylko lęk przed gauchistes, „lewakami", tzn. działaczami lewicy radykalnej, którzy przy takiej okazji mogliby przejąć inicjatywę, ale również lęk przed fiaskiem mobilizacji. Gdyby CGT nadała ruchowi strajkowemu radykalną formę, masy pracownicze mogłyby w niej się nie rozpoznać i wezwanie okazałoby się bezskuteczne.

Jednodniowe akcje masowe, przeprowadzane co pewien czas i stanowiące kombinację strajków, demonstracji, petycji postrzega się natomiast jako skuteczną metodę, gdyż można nimi objąć wielu pracowników i zapewnić protestowi prawowitość w ich oczach. Strategia ta nie przeszkadza pewnym federacjom CGT angażować się w gałęziowe strajki odnawialne – tak było w przypadku federacji kolejarzy w 1995 i 2010 r. czy, jeśli chodzi o rafinerie ropy naftowej, federacji pracowników przemysłu chemicznego w 2008 r. Przeobrażenie takich strajków w strajk powszechny boryka się jednak zarówno z odpolitycznieniem strategii działania konfederacji związkowych, jak i z ich ewidentnie ograniczonym osadzeniem w szeregach świata pracy.

tłum. Zbigniew M. Kowalewski 


Baptiste Giraud –  Wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie Aix-Marseille.

[1] V. Griffuelhes, Le syndicalisme révolutionnaire, Paryż, La Publication Sociale 1909.

[2] Cyt. za R. Brécy, La grève générale en France, Paryż, Études et documentation internationales 1969.

[3] B. Badie, Stratégie de la grève, Paryż, Presses de Sciences Po 1977.

[4] Zob. B. Pudal, J.-N. Retière, „Les grèves ouvrières de 68, un mouvement social sans lendemain mémoriel", w: Mai-juin 68, Paryż, L’Atelier 2008.

[5] Biuletyn informacyjny CGT Le Peuple, nr nr 799-801, 1968.

[6] Cyt. za X. Vigna, L’insubordination ouvrière dans les années 68. Essai d’histoire politique des usines, Rennes, Presses universitaires de Rennes 2007.

[7] Zob. pracę doktorską B. Giraud, Faire la grève. Les conditions d’appropriation de la grève dans les conflits du travail en France, Université Paris-I 2009.

Współpraca wydawnicza
LMD  poleca
Przestrzenie globalnego kapitalizmu

Przestrzenie globalnego kapitalizmu to znakomite wprowadzenie do jednej z najważniejszych współczesnych teorii globalnego kapitalizmu. Osią proponowanego przez Davida Harvey’a spojrzenia na kapitalizm jest teoria rozwoju nierównego geograficznie. Wskazując na wymiar przestrzenny akumulacji kapitału wyjaśnia ona logikę i mechanizm rozpadania się świata na bogate centra i biedne peryferie.

Galeria książek

Biblioteka  alternatyw
Ralf Fücks

Książka ta jest ponownym ostrzeżeniem przed zagładą świata. Opowiada historię procesu ekonomicznej i kulturowej zmiany, której kontury się już dzisiaj zarysowują. I daje wyraz zaufaniu, że zagrożenie, jakie sama dla siebie stworzyła cywilizacja przemysłowa, będzie można w przyszłości przezwyciężyć środkami nowoczesnego świata, takimi jak nauka, technologia, demokracja.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Smutki tropików

Smutki tropików pokazują nam rzeczywistość Ameryki Łacińskiej lepiej niż niejeden reportaż. Jej obraz, ukazany kamerą wybitnych współczesnych twórców tamtejszego kina, został w książce przełożony na literaturę w niezwykle kompetentny i sugestywny sposób.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.