MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY
Numer bieżący Archiwum Prenumerata Redakcja Kontakt
NR 4 (14)   KWIECIEŃ 2007

 WYBRANE ARTYKUŁY

W numerze kwietniowym

Ignacio Ramonet
Lustracyjna paranoja w Polsce

Redakcja polska LMD
Oświadczenie w/s „lustracji”

Maurice Lemoine
Dziedzictwo doktryny Monroe’a

Mona Chollet
Zagrożone zdobycze feminizmu

Lionel Richard
Zniszczenie Guerniki


 KOMENTARZE I POLEMIKI

Paweł Rogaliński
„Odnowa moralna” IV RP

K. Chmielewska i T. Żukowski
Bóg, honor, lustracja

Przemysław Wielgosz
Mity globalnego kapitalizmu

Jarosław Urbański
W kwestii feministycznej

Tomasz Rafał Wiśniewski
Lewica postmodernistyczna


 WARTO PRZECZYTAĆ

Richard Sennett
Miasto obcych sobie osób
LMD - październik 2006

Pierre Bourdieu
O europejski ruch społeczny
LMD - kwiecień 2006



Objawione przeznaczenie wuja Sama

Doktryna Monroe’a, proklamowana w 1823 r. przez noszącego to nazwisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, przeciwstawiła się interwencji ja­kiego­kolwiek europejskiego mocarstwa kolonialnego na kontynencie ame­rykańskim – dlatego że to Stany Zjednoczone były tam już wówczas mocarstwem kolonialnym.

W 1927 r. ambasador Stanów Zjednoczonych w Paryżu, Myron Herrick, wydał z okazji kolejnej rocznicy urodzin Jerzego Waszyngtona bankiet dla przedstawicieli latynoamerykańskich państw członkowskich Związku Panamerykańskiego. Oznajmił im, że Stany Zjednoczone nie są zachłanne jeśli chodzi o posiadanie ziemi i nie mają żadnych potrzeb czy ambicji opanowania nowego terytorium. Kraj ten stale i świadomie odrzucał możliwość wykorzystania częstych i łatwych okazji do roz­sze­rzenia swych posiadłości. Ci, którzy oskarżali USA o dążenia imperialistyczne, nie znali faktów lub nie mówili prawdy [1].

Być może pamięć Herricka uległa zaburzeniu na skutek rezydowania w Paryżu, gdyż zapomniał on o podziale Meksyku, zniewoleniu Kuby, podboju Haiti, inwazji na Nikaraguę oraz zajęciu Filipin.

W wygłoszonym w grudniu 1823 r. przemówieniu do Kongresu amerykański prezydent James Monroe zapoczątkował doktrynę, którą nazwano jego imieniem. Gdy po upadku imperium hiszpańskiego Brytyjczycy odczuli pokusę wypełnienia powstałej próżni, Monroe przeciwstawił się europejskiej interwencji w sprawy kontynentu amerykańskiego. Zapewne byłoby to korzystne dla wszystkich, gdyby nie fakt, że Stany Zjednoczone pod przykrywką walki z zewnętrznym kolonializmem skoncentrowały swe wysiłki w polityce zagranicznej na utworzeniu kon­ty­nen­tal­nego bloku, który miały nadzieję zdominować.

Nie martwiąc się o wiarygodne usprawiedliwienie swoich działań, Stany Zjednoczone dokonały interwencji wojskowych w Portoryko (1824 r.), Meksyku (1845 i 1847 r.), Nikaragui (1857 i 1860 r.) oraz w prowincji Panamy (1860 r.). Zatrwożone rządy Chile, Boliwii, Ekwadoru, Nowej Grenady (Kolumbii) i Peru spotkały się w 1847 r. w Limie w celu przedyskutowania tego interwencjonizmu. Wybuch wojny Stanów Zjednoczonych z Meksykiem w 1848 r. potwierdził słuszność ich niepokoju: USA anektowały połowę terytorium Meksyku, od Teksasu po Kalifornię. Po zakończeniu własnej wojny domowej Stany Zjednoczone stały się świadome swej ogromnej potęgi. Od 1880 r., dokonawszy podboju zachodu, kierowały się na południe. W trakcie prezydenckiej kadencji generała Granta (1869-1877 r.) teoria „objawionego przeznaczenia” (manifest destiny) odsłoniła charakter amerykańskich ambicji: dążenie do kontroli całego kontynentu. Stany Zjednoczone mówiły łagodnie o „obronie demokracji”, a działając za pomocą metody grubego kija – wysyłały swych marines. Obok sporadycznych interwencji militarnych miały miejsce inwazje, których wynikiem było tworzenie protektoratów.

Podczas gdy inne kolonie hiszpańskie uzyskały niepodległość, Kuba pozostała pod dominacją hiszpańską. Od 1895 r. José Marti przewodził drugiej wojnie o niepodległość. 15 lutego 1898 r. w porcie w Hawanie w tajemniczych okolicznościach eksplodował amerykański okręt wojenny Maine. Prezydent McKinley wykorzystał to wydarzenie jako pretekst do rozpoczęcia wojny hiszpańsko-amerykańskiej. Po pokonaniu bez większych trudności wojsk hiszpańskich w „cudownej wojence” (jak określił ją Teddy Roosevelt) siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zajęły Portoryko [2]. Na mocy Traktatu Paryskiego z 10 grudnia 1898 r. Hiszpania oddała również Kubę, Filipiny i Guam.

Pod presją okupacji „wolna” Kuba została zmuszona zaakceptować aneks do swej konstytucji, zwany poprawką Platta, przegłosowany przez senat Stanów Zjednoczonych w 1901 r. Aneks ten wymagał od Hawany wyrażenia zgody na przekazanie Stanom Zjednoczonym prawa do interweniowania „w celu zachowania kubańskiej niepodległości” lub utrzymania rządu chroniącego „życie, własność i wolność indywidualną”.

Poprawka ta stwierdza: „W celu umożliwienia Stanom Zjednoczonym zachowania niepodległości Kuby oraz ochrony jej ludności, jak również w celu własnej obrony, rząd Kuby sprzeda lub wydzierżawi Stanom Zjednoczonym w określonych miejscach tereny niezbędne dla eksploatacji węgla lub utworzenia baz marynarki wojennej”. Jednym z nich jest obecnie baza w Guantanamo [3]. Kuba utraciła niepodległość, zanim zdążyła ją kiedykolwiek wywalczyć. Stany Zjednoczone interweniowały tam w latach 1906, 1912 i 1917, wpływając na sprawy wewnętrzne, instytucje, system wyborczy oraz system podatkowy. Kuba stanowiła protektorat amerykański do 1934 r., by następnie dostać się pod rządy nie mające jakiejkolwiek realnej władzy.

„Chroniczna niesprawiedliwość lub niezdolność do rządzenia prowadząca do ogólnego rozluźnienia więzi cywilizowanego świata może na kontynencie amerykańskim czy gdzie indziej wymagać ostatecznie interwencji ze strony jakiegoś cywilizowanego narodu, a na półkuli zachodniej stosowanie się Stanów Zjednoczonych do Doktryny Monore’a może spowodować, że USA, jakkolwiek niechętnie, w szczególnych przypadkach takiej niesprawiedliwości lub niezdolności do rządzenia zmuszone będą stosować międzynarodową władzę policyjną”. Było to ostrzeżenie prezydenta Theodore Roosevelta z 1903 r., rezultat Doktryny Monroe’a.

Aby państwa latynoamerykańskie respektowały „międzynarodowe zobowiązania oraz sprawiedliwość wobec cudzoziemców” oraz by „zaprowadzić postęp i demokrację wśród zacofanych narodów”, marines wkroczyli do Meksyku, Gwatemali, Kolumbii i Ekwadoru. Prezydent Taft uczciwie powiedział w 1912 r.: „Cała półkula będzie nasza faktycznie, tak jak za sprawą naszej rasowej wyższości jest już ona nasza moralnie”.

Bez jawnego podboju terytorialnego i bez wypowiadania wojny wszystkim niepodległym republikom w Ameryce Łacińskiej narzucono status niższy od tego, jaki przysługiwał pojedynczemu stanowi w USA, gdzie interwencja rządu federalnego była sporadyczna i wymagała zatwierdzenia przez Kongres [4]. Obronę suwerenności narodowej postrzegano jako równoznaczną z buntem przeciwko Stanom Zjednoczonym, mocarstwu przyznającemu sobie protektorat nad tymi republikami, i krwawo ją tłumiono – raczej w imię partykularnych interesów niż cywilizacji.

Począwszy od pierwszej koncesji ze strony Kostaryki w 1878 r., Zjednoczona Kompania Owocowa (United Fruit Company – UFCo) utworzyła imperium bananowe wzdłuż wschodnich i północnych wybrzeży Ameryki Środkowej, Kolumbii i Wenezueli. Posiadane przez nią miliony akrów ziemi stanowiły niezależne królestwa, których interesów należało bronić. Interwencje wuja Sama w wewnętrzne sprawy krajów, które przekształcono w republiki bananowe, miały charakter zarówno dyplomatyczny, jak i militarny, nie podlegały niczyjej kontroli oraz rządziły się swymi własnymi prawami.

Republiki te powstały wśród narodów borykających się z trudnościami, często żyjącymi w stanie chronicznego chaosu i nieładu finansowego. Jednak ciężko powiedzieć, by Stany Zjednoczone faktycznie dominowały moralnie, gdy weźmiemy pod uwagę ich własną przeszłość z wojną domową oraz wymordowaniem i wyzyskiem rdzennej ludności. Oprócz obrony własnych interesów finansowych, USA były pochłonięte dążeniem do zabezpieczenia własności planowanego kanału łączącego Atlantyk z Pacyfikiem. Jako że Kolumbia odroczyła wyrażenie zgody na sformułowane przez Stany Zjednoczone warunki stuletniej koncesji kanału na terytorium należącej do niej prowincji Panamy, USA doprowadziły do secesji tej prowincji w 1903 r.

Za kwotę 10 milionów dolarów Traktat Hay-Brunau-Varilla z 18 listopada przyznał Stanom Zjednoczonym wieczyste użytkowanie kanału, jak również pięciomilową strefę na obu brzegach oraz pełną władzę nad nim. Zawarty w 1926 r. traktat sojuszniczy pogłębił niewolę. Artykuł 6 przyznał Stanom Zjednoczonym specjalne prawa wojenne, militarnie czyniąc z Panamy niemalże nowy stan Unii.

„Dyplomacja dolarowa” miała najbardziej imperialny charakter w Nikaragui, gdzie chodziło o zabezpieczenie posiadania przyszłego kanału (którego przebieg nie był jeszcze wtedy określony). Po interwencji w celu „ochrony życia i interesów obywateli Stanów Zjednoczonych” w 1853 r. marines powrócili w roku 1912. Celem było złamanie oporu liberałów sprzeciwiających się zawarciu ze Stanami Zjednoczonymi umowy kredytowej, która doprowadziłaby do amerykańskiej kontroli nad Nikaraguą. Adolfo Diaz, zainstalowany jako prezydent, podpisał tę umowę, oferując dochody celne jako zabezpieczenie oraz akceptując amerykańskiego generalnego kontrolera celnego nominowanego przez bankierów nowojorskich za aprobatą Departamentu Stanu. Powstały wówczas garnizon amerykański w Managui utrzymywany był do 1925 r. W 1914 r. traktat Bryan-Chamorro nadał Stanom Zjednoczonym wyłączne prawa do budowy kanału.

Marines powrócili do Nikaragui po zbrojnym przejęciu władzy przez konserwatywnego protegowanego Stanów Zjednoczonych Emiliano Chamorro w 1927 r. Dopiero po długiej i nierównej walce z banitami „szalonej małej armii” Augusto Cesara Sandino, marines zostali wyparci w 1932 r. W owym czasie Stany Zjednoczone utworzyły Gwardię Narodową, której dowódca służył w marines do 1932 r., zanim pałeczkę przekazano generałowi Anastazio Somozie.

W Hondurasie interwencje Stanów Zjednoczonych miały miejsce w latach 1903, 1905, 1919 i 1924 i służyły przywróceniu porządku (głównie porządku UFCo i innych kompanii eksploatujących ziemię, kopalnie i lasy). W 1915 r. Stany Zjednoczone w podobny sposób chwyciły za gardło małą republikę Haiti, gdy admirał William Caperton na czele sił zbrojnych wszedł do Port-au-Prince i narzucił rządowi porozumienie. Pozornie miało ono charakter legalny i podpisane było dobrowolnie, jednak przekazywało cywilną i wojskową administrację, a także kontrolę finansów, ceł i banku państwowego (zastąpionego przez National City Bank) w ręce Stanów Zjednoczonych. W celu złamania oporu, Caperton ogłosił stan wojenny. Ogłoszono go również w Republice Dominikany, której konwencja z 8 lutego 1907 r. zezwalała najeźdźcom na administrowanie systemem celnym oraz redystrybucję przychodów skarbowych do zagranicznych kredytodawców.

W 1934 r. amerykański prezydent Franklin Roosevelt zastąpił tę politykę grubego kija polityką „dobrego sąsiedztwa”. Zwołana w 1936 r. w Buenos Aires amerykańska konferencja na rzecz utrzymania pokoju, a także ósma konferencja państw amerykańskich, która odbyła się w Limie w 1938 r., potwierdziły całkowitą suwerenność każdego kraju. Jednak w okresie protektoratu Stany Zjednoczone zdołały utworzyć stabilne rządy autorytarne, oddane interesom amerykańskim i wspierane przez lokalne siły zbrojne. Dobre sąsiedztwo oznaczało faktycznie wspieranie dyktatorów: Rafaela Léonidasa Trujillo w Republice Dominikany, Juana Vicente Gómeza w Wenezueli, Jorge Ubico w Gwatemali, Tiburcio Cariasa w Hondurasie, Fulgencio Batisty na Kubie oraz dynastii Somozów w Nikaragui.

Maurice Lemoine
tłum. Marcin Starnawski


[1] Zob. Louis Guilaine, L’Amérique latine et l’impérialisme américain, Armand Colin, Paryż 1928.
[2] Wyspa ta podlega bliżej nieokreślonemu rządowi autonomicznemu pod władzą gubernatora Stanów Zjednoczonych. W 1917 r., po kilku latach protestów kierowanych do Kongresu przez przywódców portorykańskich, obywatelstwo Stanów Zjednoczonych zostało przyznane wszystkim Portorykańczykom, którzy tego chcieli. W 1952 r. wyspa uzyskała obowiązujący do dziś status Estado libre asociado (stowarzyszone wolne państwo).
[3] Stany Zjednoczone otrzymały bazy Guantanamo i Bahia Honda, ale ta ostatnia została zwrócona Kubie w 1912 r. w zamian za rozszerzenie obszaru przyległego do Guantanamo.
[4] Louis Guilaine, op cit.
Polski przekład na postawie tłumaczenia angielskojęzycznego: Maurice Lemoine, „Uncle Sam’s manifest destiny”, przeł. z francuskiego Jeremiah Cullinane, Le Monde diplomatique - English edition, Maj 2003.

Powrót do początku tekstu