Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 2/156

marzec/kwiecień 2019

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły
Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Serge Halimi
Jak sięgnąć dna i kopać jeszcze głębiej

Serge Halimi
"Żółte kamizelki"
Kiedy wszystko wypływa na wierzch

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Przemysław Wielgosz
Nikt nie chce mówić o Europie

Kampania przed wyborami do parlamentu europejskiego tradycyjnie jest w Polsce bardzo zaściankowa. Właściwie wszędzie w Unii wygląda to podobnie. Walczące o mandaty ugrupowania mówią o wszystkim, tylko nie o Europie. W wykonaniu polskich liberałów wszelkich odmian deklaracje miłości do Europy są typowym głosem zakompleksionego prowincjusza, który najbardziej marzy o tym, żeby w rodzinnej miejscowości brano go za kogoś ze stolicy. Takie podejście jest równie szkodliwe jak niemniej prowincjonalny dyskurs PiS o zgniłej Europie, która chce zniszczyć duszę i niepodległość narodu.

Największe partie traktują te wybory zaledwie jako test przed najważniejszą dla nich elekcją parlamentarną we wrześniu. Jest w tym sporo winy architektów Unii, ale jest też ogromna doza politycznego defetyzmu i podświadomej akceptacji nacjonalistycznej wizji polityki. Podstawowy problem z parlamentem europejskim polega na tym, że jest on instytucją fasadową ponieważ w UE nie obowiązuje trójpodział władz. Pozbawiony inicjatywy ustawodawczej Parlament stanowi jedynie miejsce głosowania projektów legislacyjnych wychodzących z Komisji Europejskiej i niewiążących dyskusji. Ten niedemokratyczny system nie budzi entuzjazmu obywateli i obywatelek krajów Unii. Nie ma się im co dziwić. Dziwić się jednak trzeba rzekomo proeuropejskim ugrupowaniom godzącym się z taką sytuacją, mimo powszechnej świadomości, że jest ona jednym z powodów obecnego kryzysu UE i fali ruchów skrajnie prawicowych.

W obliczu kryzysu strefy euro, Brexitu oraz prób rozmontowania Unii podejmowanych przez nacjonalistów, a także Trumpa i Putina, podstawowym wysiłkiem jaki należy zrobić jest wreszcie uświadomić sobie, że Europa nie stanowi już kwestii polityki zagranicznej. Nie da się dłużej rozdzielać polityki krajowej i unijnej. Skoro mamy europejski rynek i kapitalizm, musimy mieć suwerenne europejskie społeczeństwo.

Nie ma się co łudzić, w ciągu minionych 200 lat klasom ludowym na starym kontynencie udało się wywalczyć instytucjonalne mechanizmy demokracji tylko w granicach państw narodowych. W przestrzeni międzynarodowej króluje dyktatura państwa i kapitału, czego Unia Europejska jest znakomitym przykładem. Ale też nie ma co ulegać fatalistycznemu złudzeniu, że transnarodowa demokracja nie będzie możliwa w nieodległej przyszłości. Oczywiście łatwo nie będzie, bo takiej wizji nie sprzyja nie tylko nacjonalizm, ale też konstrukcja europejska w obecnym kształcie. Zgodnie z literą i duchem traktatów, podmiotem integracji są państwa narodowe i fakt ten stanowi główną przyczynę strukturalnej niemożliwości realnej integracji w Europie. Nie zmieni tego żaden federalizm, bo przecież także i on pozostawia suwerenność demokratyczną w granicach państw, zamykając europejski lud w gettach narodowej niemocy. System unii państw ruguje z instytucji unijnych wszelką politykę i poddaje je technokratycznej logice skuteczności ekonomicznej zredukowanej do skuteczności finansowej. Konfrontacja Grecji z Trojką w 2015 r. dobrze ilustruje skutki tej sytuacji.

Jeżeli chcemy zreformować owe instytucje czyniąc je narzędziami demokratycznego samostanowienia Europejczyków i Europejek, to musimy przenieść suwerenność z państw na obywateli. O tym, że jest to możliwe, świadczą nie tylko głosy intelektualistek takich jak Ulrike Guerot, ale także rozwój municypalizmu międzynarodowego – ruchu, który znajduje zakorzenienie dla nowych form demokracji w samorządach miejskich, a zarazem szuka dla nich poziomu systemowego w projektowanej sieci Fearless Cities – miejskiej międzynarodówki ponad granicami.

Oczywiście ten projekt zmiany ustroju politycznego i administracyjnej mapy Europy musi się wypełnić społeczną treścią. Jej kluczowe elementy od lat krążą w programach lewicy (na lewo od socjaldemokracji). Wśród tych pomysłów najważniejsze są Europejski Kodeks Pracy i europejska płaca minimalna, europejski system fiskalny i zabezpieczenia społecznego, europejska służba zdrowia i europejski system układów zbiorowych pracy, położenie kresu wewnątrzunijnemu dumpingowi socjalnemu i rajom podatkowym, budowa systemu recyklingu nadwyżek eksportowych i nowego modelu walutowego, który zerwie z, opartą na systemie konkurujących gospodarek narodowych, strefą euro. Warunkiem realizacji takiego projektu jest zwiększenie budżetu UE z 1% jej PKB, jak to jest obecnie, do co najmniej 3%. W ciągu minionej dekady wielkie banki i korporacje otrzymały od państw i EBC grube biliony euro pomocy. W zamian powinno się je obciążyć kosztami sfinansowania nowego unijnego budżetu.

Można się oczywiście zżymać, że wszystko to mrzonki i utopie, na dodatek niebezpieczne. Zadowoleni z obecnego stanu rzeczy zawsze jednak znajdą wytłumaczenie dla obrony panującego systemu. Z tej perspektywy nigdy nie będzie dobrego momentu na realizację realnej zmiany, bo zawsze będzie jakiś „PiS, który trzeba odsunąć”. I właśnie dlatego nie powinniśmy się poddawać tej pseudopragmatycznej logice. Bez wizji Demokratycznej Europy Obywateli i działań na rzecz jej urzeczywistnienia, już zawsze będziemy żyć cieniu kolejnych inkarnacji populistycznego straszaka.

Współpraca wydawnicza
Sprawiedliwa elektronika
Sprawiedliwa elektronika
Biblioteka  LMD
O jeden las za daleko

"Różnorodność narratorów, poetyk i treści potrzebna jest, by oddać dojmującą złożoność realnego świata, która sprawia, że gdy chodzi o las, zawsze chodzi o nas. […] Słusznie uznając bezsilność przyrody w obecnym systemie autorzy proponują dwa modele działania: „nieposłuszeństwo ekologiczne” oraz włączenie natury do demokracji. Problem polega na tym, że aktualny kształt demokracji nie pozwala na podmiotowe uwzględnianie przyrody. Zmieniająca się świadomość ekologiczna prowadzić powinna do zmiany systemowej. Nic nie wskazuje, by „inna” demokracja mogła zdążyć na czas. Co nie znaczy, że nie warto jej poganiać, jak próbuje to robić ta książka." (Jacek Żakowski)

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Andrzej Szahaj

Dla podtrzymania swego istnienia kapitalizm potrzebuje dziewiczych ziem do podboju i nietkniętych dotąd rejonów człowieczeństwa do eksploatacji. Gdy jest już wszędzie, w każdym zakamarku świata i w każdej cząstce człowieka, zaczyna wykazywać cechy kapitalizmu wyczerpania. Czy to początek jego kresu czy też nowej fazy rozwoju? Warto pytanie to rozważyć.

Galeria książek

 LMD poleca
Kiedyś tu było życie

Transformacja ustrojowa w Polsce, której 30. rocznica przypada w 2019 r., była złą zmianą dla robotników przemysłowych, których miejsca pracy zlikwidowano. Książka opowiada o losach tych ludzi po 1989 r. Nie są to scenariusze karier „od pucybuta do milionera”. W kraju, który podlegał głębokiej deindustrializacji, zdobyte przez nich w PRL-u umiejętności zawodowe stały się niepotrzebne. Doświadczyli bezrobocia i podejmowali prace dorywcze, po czym znaleźli zatrudnienie jako ochroniarze/portierzy bądź osoby sprzątające. Przez długie lata doświadczali radykalnego wyzysku. Pracowali za 7, 5, a nawet 3 zł za godzinę. Po 300, 400, a nawet 500 godzin w miesiącu. Ich sytuacja uległa poprawie po 2017 r., niemniej jednak w 30. rocznicę transformacji ustrojowej nie mają chęci do świętowania. Nie o takiej Polsce marzyli.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.