Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 1/155

styczeń/luty 2019

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły

Stefan Zgliczyński
Wiosna nasza?

Przemysław Wielgosz
Może być tylko lepiej

Łukasz Moll
Michał Pospiszyl
Filozofia polityczna motłochu

Serge Halimi
Pierre Rimbert
Walka klas we Francji

Shoshana Zuboff
Pokemon go - wrota do kapitalizmu nadzoru

Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Serge Halimi
Jak sięgnąć dna i kopać jeszcze głębiej

Serge Halimi
"Żółte kamizelki"
Kiedy wszystko wypływa na wierzch

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Przemysław Wielgosz
Może być tylko lepiej

Ponura atmosfera pierwszych miesięcy bieżącego roku paradoksalnie może stać się źródłem nadziei. Bo czy w Polsce może być jeszcze gorzej, czy raczej osiągnęliśmy już dno?

Zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza niewątpliwie stanie się datą graniczną w historii III RP. Ten polityczny mord budzi najgorsze skojarzenia historyczne. Obejmują one zarówno odrażającą kampanię nienawiści prowadzoną wspólnymi siłami neofaszystów z Młodzieży Wszechpolskiej, polityków PiS oraz telewizji publicznej, jak i tyleż naiwne, co groźne nawoływania do pojednania po zabójstwie, przypominające endeckie wrzaski „ciszej nad tą trumną” po zamordowaniu prezydenta Narutowicza.

Wbrew pewnym głosom na lewicy, usiłującym zamknąć zamach gdański w schemacie spirali wzajemnej niechęci między PO a PiS, warto pamiętać, że trwający miesiącami strumień hejtu nie dotknął Adamowicza z powodu jego kontrowersyjnej, delikatnie mówiąc, polityki mieszkaniowej, ale ze względu na zaproszenie uchodźców do Gdańska, z powodu deklarowanej i co ważniejsze praktykowanej wielokulturowości, za pionierskie wdrożenie programu integracji migrantów, udział w Paradzie Równości, a także wsparcie dla programu in vitro. Działaniami tymi po wielokroć zasłużył sobie na miano lewaka, które w dyskursie polskiej prawicy już dawno zyskało rangę odczłowieczającego piętna, usprawiedliwiającego przemoc. I od niedawna nie jest to jedynie figura retoryczna.

Zanim jeszcze wybrzmiały obłudne nawoływania do narodowej zgody, mieliśmy okazję przekonać się jak ona mogłaby wyglądać. Od trzech dekad polska klasa polityczna zachowuje prawdziwą jedność w serwilizmie wobec imperialistycznej polityki USA. Dziś wygodnego alibi dostarcza jej straszak Putina. A odpowiedzią jest ochocze podżeganie do kolejnej wojny, tym razem z Iranem. Język zapowiedzi konferencji w sprawie Iranu, którą i władze, i opozycja, i usłużne media powitałyby entuzjastycznie w Warszawie, nawet nie maskuje podobieństw do wojennego jazgotu poprzedzającego agresję na Irak w 2003 r. Różnica jest tylko taka, że dziś już nikt nie próbuje nawet wymyślać racjonalnych uzasadnień dla ataku.

Jeżeli sprawa Iranu, a także Wenezueli, pozwala przypomnieć sobie o jaką to demokrację po 1989 r. walczyli na świecie polscy obrońcy zasad i wartości europejskich, to rzut oka na sytuację w samorządach wielkich miast dowodzi, jak bardzo nie nauczyli się oni niczego pod rządami PiS. Tam gdzie opozycja obroniła pozycje w wyborach samorządowych trwa dziś w najlepsze neoliberalna kontrrewolucja. Środowiska kultury, czujące się najbardziej zagrożone przez obskurancki nacjonalizm rządzących państwem, zaledwie przez chwilę fetowały „naszych” zwycięzców, by zaraz paść ofiarą ich staro-nowej polityki. Uderzenie w Biennale Warszawa i krakowski Bunkier Sztuki – jedne z najbardziej progresywnych i „globalnych” instytucji kultury w Polsce – jaskrawo pokazuje na jaką „inną jakość” możemy liczyć pod rządami neoliberałów (a zarazem przypomina, że w ostatnich latach to prezydenci z PO ukręcali łby najlepszym polskim teatrom – w Kaliszu, Bydgoszczy, Wrocławiu). Jeśli do tego dorzucimy odwołanie większości obietnic wyborczych (poza wzrostem wydatków na kulturę, rozwój żłobków, dokończenie budowy obwodnicy praskiej) i radykalne podwyższenie cen za wywóz śmieci przez ekipę prezydenta Trzaskowskiego, to możemy zaryzykować twierdzenie, że lokator stołecznego ratusza pożałował swego niedawnego konkurenta i robi co może, żeby dostarczyć PiS-owi amunicji wyborczej do kampanii przed elekcją europejską.

Na tym tle powstanie partii Wiosna musi wyglądać jak prawdziwe odbicie od dna. Polityczny projekt Roberta Biedronia budzi szacunek, a u niektórych pewnie i zawrót głowy. Sondaże poparcia na poziomie 14% wydają się w pełni zasłużone i obiecują realne odbetonowanie polskiej sceny politycznej. Biedroń udowodnił, że polskie społeczeństwo nie składa się jedynie z fanatyków PiS, faszystów i nostalgików III RP, że za sukcesami prawicy stoi także brak postępowej alternatywy. Czerpiąc garściami z programu Razem i Zielonych lider Wiosny potrafił konsekwentnie połączyć dobre postulaty z budowaniem wizerunku (co skutecznie robi od lat). Nie zmienia to faktu, że zamiast Wiosny mamy zaledwie jaskółki, a o projekcie Biedronia równie dużo jak to, co się w nim znalazło mówią przemilczenia. Już na pierwszy rzut oka widać brak kwestii pracowniczych i redukowanie polityki ekonomicznej do innowacji technologicznej i interwencji socjalnych. To poważny deficyt, który będzie się mścił w przyszłości. Na razie Biedroń wydaje się jednoczyć POPiS, którego liderzy uderzyli w dzwony na trwogę nazajutrz po ogłoszeniu powstania nowej partii. Roztaczane widmo nadchodzącej komuny rozdającej pieniądze przedsiębiorców i niszczącej fundamenty katolickiego narodu świadczy o skali strachu w szeregach duopolu. I to jest pierwszy sukces Wiosny. Czy kolejnym, znacznie bardziej wątpliwym, będzie wyeliminowanie pogrążonej w kryzysie lewicy? Niekoniecznie, bo wraz z partią Biedronia zyskuje ona możliwego i chyba otwartego koalicjanta. Warto tym razem nie zmarnować okazji. Bądź co bądź, na lewicy też może być tylko lepiej.

Współpraca wydawnicza
Sprawiedliwa elektronika
Sprawiedliwa elektronika
 LMD poleca
Jan Ratuszniak

Nowa Kobieta. Aleksandra Kołłontaj przedstawia losy wyjątkowej postaci, która w XX w. odegrała istotną rolę w przełomowych wydarzeniach historii Rosji, ZSRR i świata. Jednocześnie Kołłontaj to symbol rosyjskiego ruchu rewolucyjnego, emancypacji kobiet – jako że pełniła rolę ministra oraz ambasadora – ale też i współtwórczyni totalitarnego państwa, jakim był ZSRR. Jako dyplomatka broniła na arenie międzynarodowej zbrodniczej polityki Stalina. Również jej życie osobiste było nacechowane skrajnościami – nieudane małżeństwa, próba pogodzenia macierzyństwa oraz pracy, a także ostracyzm towarzyski wynikający z prowadzenia przez nią niestandardowego, jak na pierwszą połowę XX w., życia seksualnego.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Ugo Bardi

Ugo Bardi, naukowiec i pisarz, przedstawia w swojej książce porywającą historię procesu formowania się minerałów, stworzonych przez nie imperiów, wojen i cywilizacji, a także potężnego przemysłu, który rozwinął się w związku z nimi i który zdradza dziś pierwsze oznaki upadku, w miarę jak spadają jego zyski, a zwiększa się powodowane przezeń zanieczyszczenie. Książka ukazuje również ciemną stronę górnictwa: zniszczone krajobrazy, zanieczyszczone ekosystemy i wpływ na zmianę klimatu. Po tym, jak doszczętne splądrowaliśmy Ziemię, wkraczamy w nową epokę – którą Bardi, korzystający z badań największych ekspertów z dziedziny badań nad minerałami, opisuje z niezwykłą przenikliwością.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Siła i opinia

Kontrola myśli jest ważniejsza w krajach demokratycznych niż tam, gdzie władzę sprawują despoci lub junty wojskowe. Gdy panstwo odstępuje od stosowania przemocy, musi wynaleźć inne metody, które sprawią, że ciemne masy będą się trzymać z dala od spraw publicznych. Najdoskonalsze techniki urabiania przyzwolenia rozwinęły się w Stanach Zjednoczonych, ponieważ władza biznesu osiągnęła tu wyższy poziom zaawansowania, a jednocześnie istnieje tu szerszy zakres wolności, co czyni prymitywne i bezrozumne masy jeszcze groźniejszymi. Odwraca się ich uwagę emocjonalnie sugestywnymi uproszczeniami, marginalizuje się je i izoluje. Najlepiej byłoby, gdyby każdy siedział sam przed telewizorem i oglądał relacje sportowe, telenowele lub komedie oraz gdyby nie istniały żadne struktury organizacyjne pozwalające jednostkom o ograniczonych zasobach formułować poglądy w konfrontacji z innymi ludźmi, artykułować krytykę i tworzyć programy pozytywne, a następnie aktywnie je realizować.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.