Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny
NUMER BIEŻĄCY  ARCHIWUM   PRENUMERATA    BIBLIOTEKA   REDAKCJA    WYDAWNICTWO   KONTAKT
Spis treści numeru 12/154

grudzień 2018

  LMD na portalu Facebook

Wybrane artykuły
Tylko na stronie www

DOKUMENTY

Europejska Konferencja w Obronie
Publicznej Służby Zdrowia
Deklaracja

Damien Millet i Eric Toussaint
Dekada globalizacji i oporu
(1999-2009)

Raport ONZ
Wpływ blokady ekonomicznej
na sytuację humanitarną Gazy

ARTYKUŁY

Antoni Wiesztort
Największa grabież w powojennej historii stolicy

Agnès Sinaï
Zmiany klimatyczne podsycają konflikty

Gilbert Achcar
Religia między wyzwoleniem a fundamentalizmem

KOMENTARZE I POLEMIKI

Tomasz Nowicki
Jak nie pomagać uchodźcom

Tadeusz Klementewicz
Kompradorzy znad Wisły

Dariusz Zalega
Polityka horroru

Warto przeczytać

Jakub Sypiański
Nowa lewicowa postlewica?
Maj 2017

Stefan Zgliczyński
„Miasta śmierci”
pod butem Persaka

LMD - grudzień 2016

Martine Bulard
Pekin na zakręcie
LMD - kwiecień 2011

Janet Biel
Kobiety i natura, czyli
recydywa mistycyzmu

LMD - maj 2011

Loïc Wacquant
Anatomia nowej miejskiej biedy
LMD - czerwiec 2008

Kumi Naidoo
Nie ma wolności bez równości

58 państw, uchwalając 10 grudnia 1948 r. Powszechną Deklarację Praw Człowieka, po raz pierwszy doszło do porozumienia w sprawie zasad pozwalających każdej istocie ludzkiej żyć w warunkach wolności, równości i godności. Tymczasem eksplozja nierówności i bierność państw zagrażają zarówno wolnościom politycznym, jak i prawom ekonomicznym i społecznym – tym kruchszym, im bardziej oddziela się je od siebie.

Około 70 lat po uchwaleniu w Paryżu przez Narody Zjednoczone Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ich lektura to rzecz pożyteczna, ponieważ dokument ten nawet dziś proponuje najbardziej postępową wizję tego, czym mógłby być świat, w którym żyjemy. W chwili, gdy obchodzi się jej rocznicę, rzeczą logiczną byłoby podkreślenie bezspornych postępów poczynionych przez te lata na polu realizacji tej wizji.

Uczciwość każe jednak stwierdzić, że nietolerancja rośnie, szerzą się skrajne nierówności, a państwa okazują się niezdolne do zbiorowego podejmowania kroków koniecznych do stawienia czoła globalnym zagrożeniom. Znajdujemy się w dokładnie takiej sytuacji, jakiej obiecały sobie zapobiec państwa-sygnatariusze deklaracji. Nie zadowalamy się zatem obchodami, lecz korzystamy z tej historycznej okazji po to, aby sporządzić bilans i skupić się na konkretyzacji praw człowieka tych, których jest najwięcej.

Artykuł 2 Powszechnej Deklaracji stanowi, że prawa, które proklamuje, posiadają wszyscy z nas, bez względu na to, czy jesteśmy bogaci, czy ubodzy, bez względu na naszą płeć i kolor, kraj, w którym mieszkamy, język, którym mówimy, poglądy, jakie mamy lub w co wierzymy. Ten leżący u podstaw wszelkich praw człowieka uniwersalizm nie tylko nie jest faktem, lecz jest dziś obiektem gwałtownych ataków. Amnesty International, jak również inne organizacje, niestrudzenie podkreślają, że dyskursy sączące stygmatyzację, nienawiść i lęk rozwijają się na świecie w sposób bezprecedensowy od lat 30. XX w.

Odpowiedzialność obrońców praw człowieka

Niedawne zwycięstwo Jaira Bolsonaro w brazylijskich wyborach prezydenckich, mimo jego programu, który jest jawnie wrogi wobec praw podstawowych, doskonale ilustruje wyzwania, którym musimy sprostać. Jeśli jego dojście do władzy sprawi, że uda mu się wprowadzić w życie dehumanizujące obietnice wyborcze, to będzie to oznaczało zagrożenie dla populacji indiańskich, dla quilombos (społeczności założonych kiedyś przez zbiegłych niewolników), dla lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transgenderycznych i interseksualnych, dla czarnej młodzieży, kobiet, działaczy i organizacji społeczeństwa obywatelskiego.

Kluczowe jest zadanie sobie pytania, dlaczego znajdujemy się w sytuacji, której Deklaracja chciała uniknąć – sytuacji, w której prawa człowieka atakuje się i odrzuca motywując to tym, że chronią niektórych, a nie wszystkich.

O ile wielorakie powody, które doprowadziły do takiego stanu rzeczy, są złożone, o tyle jedno jest pewne: częściowo problemem jest nasza niezdolność postrzegania praw człowieka jako niepodzielnej całości nieodłącznie powiązanych ze sobą praw, które przysługują wszystkim. Powszechna Deklaracja nie oddzielała praw obywatelskich od praw kulturalnych, ekonomicznych, politycznych i społecznych. Nie wprowadzała rozróżnienia między koniecznością konkretyzacji prawa do wyżywienia a koniecznością zapewnienia wolności słowa. Uznawała już to, co dziś często przyznajemy – to, że są one od siebie nieodłączne.

W ciągu dziesięcioleci, które upłynęły od uchwaleniu deklaracji, państwa oddzieliły od siebie dwa rodzaje praw, ustanawiając w ten sposób nierównowagę w ich postrzeganiu i ochronie. Lecz międzynarodowe organizacje obrony praw człowieka, w tym Amnesty International, również muszą wziąć na siebie część odpowiedzialności za tę deformację. Nasze stowarzyszenie jest przede wszystkim znane z tego, że broni wolności sumienia i wspiera więźniów politycznych, tzn. osób więzionych z powodu tego, kim są lub co myślą.

Na leki czy na jedzenie?

Kojarzy się nas również z walką z torturami, o zniesienia kary śmierci czy na rzecz wolności słowa. Dopiero w wieku XXI zaczęliśmy studiować i czynnie promować prawa ekonomiczne, społeczne i kulturalne. Od tego czasu prowadzimy całościowe kampanie przeciwko pogwałceniom praw do przyzwoitego dachu nad głową, ochrony zdrowia i edukacji. Wiemy, jak wiele pozostaje do zrobienia.

Światowy kryzys gospodarczy, którego konsekwencje głęboko się odczuwa, to doskonała ilustracja konieczności podjęcia tych wyzwań z punktu widzenia praw człowieka. To, co wydarzyło się w wielu krajach europejskich, pokazało kruchość, a nawet praktyczne nieistnienie podstawowej ochrony socjalnej. Co gorsza w krajach, które najbardziej ucierpiały wskutek kryzysu, ustawodawstwa ekonomiczne i społeczne bardzo często pozostają nieodpowiednie. Oznacza to, że obywatele nie mogą dochodzić swoich praw na drodze sądowej nawet wtedy, gdy gwałci się je w sposób oczywisty.

W wielu państwach rządy postanowiły odpowiedzieć na kryzys gospodarczy bardzo kosztownymi z ludzkiego punktu widzenia planami oszczędnościowymi, utrudniającymi dostęp do dóbr pierwszej potrzeby, ochrony zdrowia, dachu nad głową i wyżywienia. Dobry przykład to Hiszpania: w rezultacie kryzysu gospodarczego rząd zredukował wydatki publiczne, również w sferze ochrony zdrowia. Usługi medyczne wysokiej jakości stały się zatem nieosiągalne i droższe, przede wszystkim kosztem osób o niewielkich zasobach, a szczególnie tych, które cierpią na choroby chroniczne, niepełnosprawność i problemy ze zdrowiem psychicznym. Jedna z osób pytanych w toku prac nad raportem o tych sprawach zwierzyła się nam, ze musi teraz wybierać między żywnością a lekami. „Tak bardzo cierpię, że muszę brać leki. Albo będę się leczyć, albo się zabiję [gdyż ból jest nieznośny]… Jeśli zatem muszę zrezygnować z żywności, to czynię tak, gdyż muszę zakupić leki." [1]

Tłumienie protestów

Sposób, w jaki rządy zareagowały na ruchy protestu przeciwko planom oszczędnościowym, to inny dowód nierozłączności praw politycznych, ekonomicznych, społecznych i kulturalnych. W Czadzie podjęte przez władze posunięcia oszczędnościowe jeszcze bardziej pogrążyły społeczeństwo w ubóstwie. Podkopały dostęp do elementarnych usług medycznych i sprawiły, że edukacja znalazła się poza zasięgiem wielu mieszkańców tego kraju. Wtedy liczni Czadyjczycy zademonstrowali i zastrajkowali. Rząd, zamiast wsłuchać się w ich postulaty, postanowił stłumić wszelką kontestację. Wybrał brutalne represje aresztując działaczy i jaskrawo gwałcąc wolność zgromadzeń.

Choć wydaje się, że kryzys światowy mamy daleko za sobą, nadal obserwujemy jego rozgałęzienia społeczne i gospodarcze. Nękające społeczeństwa nierówności, korupcja, bezrobocie i stagnacja gospodarcza to grunt sprzyjający pojawianiu się przywódców, którzy sieją podziały i nienawiść, co pociąga za sobą znane skutki wybuchowe.

Francuski prezydent Emmanuel Macron usiłuje stać się przodownikiem w walce z takimi grożącymi zakorzenieniem się dyskursami. „Europa niemal wszędzie przechyla się ku skrajnościom i ponownie ustępuje nacjonalizmowi", oświadczył 16 października 2018 r. w wystąpieniu telewizyjnym. „W tych niespokojnych czasach potrzebujemy wszystkich energii narodu (…). Mam do was, do nas zaufanie."

Tymczasem społeczeństwo francuskie niepokoi polityka Macrona w sferze prawa pracy, emerytur i dostępu do wyższych uczelni. Amnesty International uwydatniła również restrykcje, jakimi pod przykrywką stanu wyjątkowego obłożono we Francji prawo do manifestacji. W 2018 r. manifestacje na rzecz respektowania praw ekonomicznych, społecznych i kulturalnych spotykają się w najlepszym razie z obojętnością prezydenta Francji, a w najgorszym z gwałtownymi represjami policyjnymi.

Czego żądano na placu Tahrir

Taki schemat odnajdujemy wszędzie na świecie. Sprawą nie cierpiącą zwłoki jest zdanie przez rządy sprawy z ich niezdolności respektowania wszystkich praw – wszystkich ich rodzajów. Dlatego nie należy zadowalać się żądaniem wolności słowa i prawa do manifestacji; należy również badać powody kontestacji. Za przykład może posłużyć sprawa Dżamala Chaszukdżiego, znanego teraz na całym świecie dziennikarza saudyjskiego, którego w październiku br. brutalnie zamordowano w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule.

Podobnie jak wielu obrońców praw człowieka w jego kraju, znalazł się on na celowniku władz saudyjskich, ponieważ korzystał ze swojej wolności słowa. W ostatnim artykule opublikowanym w Washington Post napisał, że jego rodacy nie mogą mówić otwarcie o sprawach związanych ze swoim życiem codziennym. „Cierpimy z powodu ubóstwa, nieodpowiedzialności politycznej i kiepskiej edukacji. Stworzenie międzynarodowego forum, niezależnego od siejących nienawiść rządów nacjonalistycznych, pozwoliłoby zwykłym obywatelom świata arabskiego znaleźć wyjście ze strukturalnych problemów swoich społeczeństw." [2]

Chaszukdżi doskonale zrozumiał, dlaczego prawa człowieka stanowią całość. Wolność słowa ma zasadnicze znaczenie, ponieważ pozwala nam rewindykować inne prawa, lecz nie wystarcza. To dlatego lud egipski skandował podczas arabskiej wiosny 2011 r.: „Chleba, wolności, sprawiedliwości społecznej!" To, czego nie zawsze potrafimy zrozumieć, demonstranci z kairskiego placu Tahrir boleśnie zrozumieli 7 lat temu: prawa człowieka to albo wszystko, albo nic – albo można korzystać ze wszystkich, albo nie ma się żadnych.

Połączmy nasze siły

Jeśli naprawdę chcemy, aby prawa człowieka stały się dla wszystkich faktem, w trybie pilnym należy podjąć w tym celu określone posunięcia. Jako ruch obrony praw człowieka powinniśmy nie tylko bronić nadal wolności słowa i prawa do manifestacji, ale również związać je z podejmowanymi przez naszych przywódców decyzjami ekonomicznymi i finansowymi.

Powinniśmy współpracować z podobnymi do naszej organizacjami tak, aby żądać od polityków zdawania sprawy z tego, jak wykorzystują grosz publiczny do walki z korupcją, nielegalnymi przepływami kapitałów i wadami podatkowości międzynarodowej. Powinniśmy zabrać się za szukanie rozwiązań strukturalnych problemów naszych społeczeństw.

Chodzi o projekt na wielką skalę, którego nie będziemy mogli zrealizować, jeśli nie połączymy swoich sił tworząc koalicje z naszymi partnerami z innych ruchów: obrońcami praw człowieka, prawnikami, związkowcami, przedstawicielami ruchów społecznych, ekonomistami i przywódcami religijnymi. Z pomocą naszych sojuszników we wszystkich regionach świata powinniśmy nieść głos tych, którzy potrzebują, aby ich wysłuchano.

Tylko solidarność pozwoli nam doprowadzić do tego, aby świat był wolny od nierówności i niesprawiedliwości i stanął na wysokości zobowiązań podjętych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

tłum. Zbigniew M. Kowalewski


Kumi Naidoo – Sekretarz generalny Amnesty International.

[1] „Wrong Prescription: The Impact of Austerity Measures on the Right to Health in Spain", Amnesty International, 24 kwietnia 2018 r.

[2] J. Khashoggi, „What the Arab World Needs Most is Free Expression", The Washington Post, 17 października 2018 r.

Współpraca wydawnicza
Sprawiedliwa elektronika
Sprawiedliwa elektronika
Biblioteka  LMD
Ugo Bardi

Ugo Bardi, naukowiec i pisarz, przedstawia w swojej książce porywającą historię procesu formowania się minerałów, stworzonych przez nie imperiów, wojen i cywilizacji, a także potężnego przemysłu, który rozwinął się w związku z nimi i który zdradza dziś pierwsze oznaki upadku, w miarę jak spadają jego zyski, a zwiększa się powodowane przezeń zanieczyszczenie. Książka ukazuje również ciemną stronę górnictwa: zniszczone krajobrazy, zanieczyszczone ekosystemy i wpływ na zmianę klimatu. Po tym, jak doszczętne splądrowaliśmy Ziemię, wkraczamy w nową epokę – którą Bardi, korzystający z badań największych ekspertów z dziedziny badań nad minerałami, opisuje z niezwykłą przenikliwością.

Galeria książek

Biblioteka  LMD
Siła i opinia

Kontrola myśli jest ważniejsza w krajach demokratycznych niż tam, gdzie władzę sprawują despoci lub junty wojskowe. Gdy panstwo odstępuje od stosowania przemocy, musi wynaleźć inne metody, które sprawią, że ciemne masy będą się trzymać z dala od spraw publicznych. Najdoskonalsze techniki urabiania przyzwolenia rozwinęły się w Stanach Zjednoczonych, ponieważ władza biznesu osiągnęła tu wyższy poziom zaawansowania, a jednocześnie istnieje tu szerszy zakres wolności, co czyni prymitywne i bezrozumne masy jeszcze groźniejszymi. Odwraca się ich uwagę emocjonalnie sugestywnymi uproszczeniami, marginalizuje się je i izoluje. Najlepiej byłoby, gdyby każdy siedział sam przed telewizorem i oglądał relacje sportowe, telenowele lub komedie oraz gdyby nie istniały żadne struktury organizacyjne pozwalające jednostkom o ograniczonych zasobach formułować poglądy w konfrontacji z innymi ludźmi, artykułować krytykę i tworzyć programy pozytywne, a następnie aktywnie je realizować.

Galeria książek

Biblioteka alternatyw
Grzegorz Konat, Przemysław Wielgosz

Rozwijana od lat 40. XX wieku teoria kapitału monopolistycznego oferuje analizę kapitalizmu realnego – fundamentalnie odbiegającą od wolnorynkowych wizji kreślonych w tekstach ekonomistów głównego nurtu. Koncepcje Paula M. Sweezy’ego, Paula M. Barana, Leo Hubermana, Harry’ego Magdoffa, Samira Amina czy Johna Bellamy’ego Fostera nigdy nie straciły na znaczeniu, ale dziś są aktualne jak nigdy dotąd. Na książkę składają się artykuły omawiające różne aspekty teorii kapitału monopolistycznego, jej historię, wpływ, a także prezentujące jej współczesne nurty. Redaktorzy tomu wybrali teksty Paula M. Sweezy’ego, Johna Bellamy’ego Fostera, Samira Amina, Jana Toporowskiego, Jerzego Osiatyńskiego i Mary V. Wrenn, a jeden z nich przeprowadził obszerne wywiady z J. B. Fosterem i Henrykiem Szlajferem.

Galeria książek

Broszura o TTIP 

Pobierz broszurę autorstwa Johna Hilary'ego pt. "Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy, kres demokracji".

Archiwum na płycie DVD 

Płytę DVD ze stu numerami
Le Monde-diplomatique
(pliki PDF o wysokiej rozdzielczości)
można zamawiać pod adresem:
redakcja@monde-diplomatique.pl
w cenie 39 zł. Wysyłka gratis.

Książki i czasopisma naszego wy- dawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji.